W dzisiejszym wydaniu serwisu Prawo.pl (Wolters Kluwer) — w artykule redaktora Michała Kosiarskiego pt. „TSUE: Trzy sprawy o SKD, pomimo uznania powództw przez banki” — miałem okazję skomentować szerszy kontekst spraw o sankcję kredytu darmowego kierowanych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Artykuł opisuje sytuację precedensową: trzy polskie sądy (SR dla Warszawy-Woli w dwóch sprawach z referatu SSR Marcina Bogdana, SR dla Łodzi-Śródmieścia w sprawie prowadzonej przez SSR Mateusza Podhalicza) skierowały do TSUE pytania prejudycjalne dotyczące SKD. Banki, widząc treść pytań, uznały powództwa i wypłaciły klientom pieniądze — po czym zażądały umorzenia postępowań i wycofania pytań z Luksemburga. Sądy pytań nie wycofały.
Główne wątki artykułu
Pytania prejudycjalne skierowane do TSUE dotyczą trzech kluczowych kwestii spornych w polskiej praktyce SKD:
- Kiedy zaczyna biec roczny termin z art. 45 ust. 5 u.k.k. — od wypłaty kredytu (co drastycznie ograniczałoby ochronę konsumenta w kredytach wieloletnich) czy od spłaty ostatniej raty.
- Cesja wierzytelności SKD na rzecz podmiotów skupujących — czy jest zgodna z celami dyrektywy 2008/48/WE i czy nie utrudnia nadmiernie konsumentowi korzystania z sankcji.
- Sposób wyliczania rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO) przy kredytowaniu prowizji — nawiązujące do sprawy C-714/22 (Profi Credit Bulgaria) — czy odsetki od środków przeznaczonych na pokrycie pozaodsetkowych kosztów kredytu należy wliczyć do całkowitego kosztu kredytu.
Postawa sądów — sygnał systemowy
Autor artykułu przytacza uzasadnienie postanowienia sędziego Bogdana odmawiającego wycofania pytań prejudycjalnych mimo uznania powództwa przez bank:
„Uznanie roszczenia w tej sprawie przez pozwanego nie służy celowi, dla jakiego zostało powołane — uchyleniu sporu między powodem a pozwanym — a jedynie ma na celu uniemożliwienie Trybunałowi wydania orzeczenia prejudycjalnego. Takie działanie pozwanego jest zarówno nadużyciem prawa procesowego nie zasługującym na ochronę sądową, jak i nadużyciem zasad współżycia społecznego.”
To istotny przełom logiki procesowej. Pytanie prejudycjalne nie służy stronom postępowania — służy sądowi krajowemu, który wyroku Trybunału potrzebuje w setkach analogicznych spraw. Uznanie powództwa przez bank w sprawie, w której już zadano pytanie do TSUE, przestaje być kwestią „załatwienia sporu z konkretnym klientem” i staje się instrumentem strategicznym — próbą powstrzymania rozstrzygnięcia mogącego wpłynąć na cały rynek.
Nasze doświadczenie — dwie sprawy z naszej reprezentacji przed TSUE
Praktyka opisywana przez redaktora Kosiarskiego nie jest dla naszej kancelarii nowa. Reprezentowaliśmy konsumentów jako pełnomocnik strony w dwóch sprawach dotyczących SKD, które trafiły do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej — C-71/24 i C-180/24. Obie zostały umorzone po cofnięciu pozwów przez banki, do czego doszło w reakcji na oczekiwane rozstrzygnięcie Trybunału.
Mechanizm był identyczny z opisywanym dziś przez Prawo.pl: bank, widząc, że pytanie prejudycjalne może przynieść rozstrzygnięcie niepomyślne dla całej branży, uznaje powództwo, spełnia roszczenie klienta i wnosi o umorzenie postępowania. Klient dostaje pieniądze — ale rynek nie dostaje wyroku, który uporządkowałby stan prawny w setkach podobnych spraw.
W obu naszych sprawach ta taktyka odniosła skutek — postępowania w Luksemburgu zostały umorzone. Właśnie dlatego postawa sędziego Marcina Bogdana (SR dla Warszawy-Woli) i sędziego Mateusza Podhalicza (SR dla Łodzi-Śródmieścia), opisana w artykule redaktora Kosiarskiego, ma dla nas szczególne znaczenie. Sądy krajowe zaczynają dostrzegać, że utrzymanie pytania prejudycjalnego w TSUE mimo uznania powództwa przez bank służy interesowi tysięcy konsumentów, których dotyczą analogiczne umowy — a nie tylko konkretnemu klientowi w tej jednej sprawie.
To zmiana, na którą czekaliśmy od kilku lat. Wcześniej dwie okazje na rozstrzygnięcie TSUE w naszych sprawach zostały zniweczone przez skuteczne wycofanie się banków z postępowań. Dziś sędziowie zaczynają traktować takie zachowanie jak nadużycie procesowe — co jest jedynym mechanizmem realnie skutecznym wobec strategii „zapłacić jednemu, uniknąć wyroku dla tysięcy”.
Nasz komentarz — SKD nie jest sankcją bankową
W artykule redaktor Kosiarski przywołał następujący fragment naszego komentarza:
„SKD nie jest sankcją bankową. Art. 45 ustawy obejmuje każdego kredytodawcę, który zawarł z konsumentem umowę o kredyt konsumencki do 255 550 złotych. Banki, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, firmy pożyczkowe — bez różnicy. W praktyce oznacza to, że SKD kwalifikują się także pożyczki online i „chwilówki”, pożyczki ratalne zawierane w sklepie lub przez aplikację, pożyczki konsolidacyjne od podmiotów pozabankowych, a także limity i karty oferowane przez instytucje pożyczkowe.”
Publiczna debata o sankcji kredytu darmowego zbyt często zawęża się do banków — a przecież art. 45 u.k.k. w połączeniu z ustawą o kredycie konsumenckim odnosi się do każdego kredytodawcy oferującego kredyt konsumencki do progu ustawowego (obecnie 255 550 zł). W naszej codziennej praktyce coraz częstsze są sprawy przeciwko:
- firmom pożyczkowym oferującym „chwilówki” i pożyczki online,
- pośrednikom kredytowym zawierającym umowy w sklepach lub przez aplikacje mobilne,
- podmiotom pozabankowym udzielającym pożyczek konsolidacyjnych,
- instytucjom oferującym limity kredytowe i karty poza sektorem bankowym.
Konstrukcje tych umów bywają często analogiczne do bankowych — a błędy informacyjne mogą być równie kosztowne dla klienta. Różnica jest jedna: klient firmy pożyczkowej rzadziej wie, że ma to samo narzędzie prawne, co klient banku.
Konsekwencje praktyczne dla kredytobiorców
Rozstrzygnięcie oczekujących w TSUE pytań (C-763/25, C-714/26 oraz nowa sprawa z Łodzi C-757/26) będzie miało bezpośrednie znaczenie dla setek — a być może tysięcy — spraw toczących się aktualnie przed polskimi sądami. Jeżeli TSUE potwierdzi, że:
- roczny termin biegnie dopiero od wykonania umowy w sensie zakończenia stosunku prawnego (a nie od wypłaty środków),
- cesja wierzytelności SKD jest dopuszczalna,
- odsetki od kredytowanych kosztów muszą być wliczane do całkowitego kosztu kredytu i RRSO,
— skala roszczeń konsumentów wobec kredytodawców (bankowych i pozabankowych) wzrośnie skokowo.
Jak sprawdzić swoją umowę
W naszej kancelarii prowadzimy sprawy SKD od blisko 10 lat — zarówno przeciwko bankom, jak i firmom pożyczkowym. Analiza umowy jest bezpłatna i trwa do 5 dni roboczych. Po analizie otrzymają Państwo jednoznaczną odpowiedź:
- tak, widzimy podstawy do działania — omawiamy strategię, albo
- nie, w tej konkretnej umowie nie widzimy wystarczających argumentów procesowych.
Nie prowadzimy spraw, w których nie widzimy realnych szans procesowych.
Link do pełnego artykułu
„TSUE: Trzy sprawy o SKD, pomimo uznania powództw przez banki”, autor: Michał Kosiarski, Prawo.pl (Wolters Kluwer), 02.09.2026 — pełny tekst artykułu